niedziela, 26 października 2014

małe koperty


Może nie wszyscy dorośli są tego świadomi, ale mała koperta jest dużo fajniejsza od zwykłej koperty. Tak samo wielka koperta (ale taka naprawdę wielka) jest dużo fajniejsza od zwykłej koperty. Jeśli taka mała kopert ma jeszcze odpowiedni kolor, to naprawdę może zdziałać cuda.

Mam takiego jednego ucznia, którego na różne sposoby próbujemy z panią M. zachęcić do pracy. Ale on absolutnie nie chce robić nic co wymagałoby pisania, czytania, dodawania, odejmowania, a mnożenia to już w ogóle. Ostatnio postanowiłam być bardziej autorytarna niż zwykle i pozostawiłam mu znacznie ograniczony wybór i powiedziałam, że z tych rzeczy, które mu zaproponowałam MUSI coś wybrać. Jedną z tych rzeczy było pudełko pełne małych kolorowych kopert. A. nie wiedział, że w każdej z kopert znajduje się zadanie tekstowe. Koperty kusząco leżały na jego ławce, ja odeszłam niby obojętnie, ale tak naprawdę wciąż obserwując go kątem oka. No i nie minęło pięć sekund, a on już sięga po pierwszą małą kopertę i czyta co tam jest w środku. Woła mnie i mówi, że on w ogóle nie wie co on ma z tym zrobić. Wytłumaczyłam, mina mu trochę skwaśniała, ale w efekcie zrobił parę zadań i potem mówi do swojego kolegi T.: Popatrz dostałem bardzo dużo listów... ale wszystkie są strasznie nudne! Na fali tego listowego skojarzenia wymyślili z innym kolegą F., że mogliby wrzucić te wszystkie małe koperty do naszej klasowej skrzynki i wtedy dzieci z naszej klasy musiałyby rozwiązywać te zadania. A ja przebiegle wykorzystałam ten pomysł i powiedziałam im, że tych kopert co prawda nie mogą wrzucić, ale ja kupię dla nich takie koperty i mogą wymyślić własne zadania tekstowe, powkładać do kopert, zaadresować do każdego dziecka z klasy i wrzucić do naszej skrzynki, wtedy każde dziecko dostanie od nich swoje zadanie tekstowe do rozwiązania. Na to F. (z charakterystycznym jękiem w głosie): No ale to musimy tego napisać strasznie dużo... Na to ja: wystarczy, że w jeden dzień napiszecie cztery zadania i w piątek macie już dwadzieścia (w piątek wyjmujemy listy ze skrzynki). Na to F.: Ale to musielibyśmy pisać na komputerze, bo młodsze dzieci nie odczytają naszego pisma... Na to ja: Przyniosę wam laptopa i będziecie pisać na komputerze. Na to F. i A. przystali i zobaczyłam entuzjazm w ich oczach i już zaczęli się wymieniać pomysłami o czym będą te zadania. Pewnie będę ich musiała jeszcze parę razy skierować na tory matematyczne, bo będą powstawały historie o kosmitach i krasnalach mało związane z matematyką. Ale tak czy inaczej połowa sukcesu już jest. I to wszystko dzięki małym kopertom...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz